Obecnie, aby uzyskać pozwolenie na budowę należy spełnić wiele wymagań zarówno proceduralnych, jak i materialnoprawnych. Podmiot ubiegający się o pozwolenie musi np. wykazać się prawem do dysponowania nieruchomością na cele budowlane, decyzją o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu (w przypadku braku miejscowego planu zagospodarowania terenu), obligatoryjne jest również złożenie projektu budowlanego. Urzędnicy mają 65 dni na wydanie pozwolenia, niestety przekroczenie tego terminu nie wiąże się z żadnymi konsekwencjami, w wyniku czego czasem czeka się na nie latami.
Według proponowanych przez Resort Infrastruktury zmian, juz wkrótce żadna inwestycja nie będzie wymagała pozwolenia na budowę. Budujący natomiast będzie musiał złożyć w starostwie (u prezydenta miasta) wniosek o rejestrację, oraz projekt budowlany i oświadczenie, że posiada tytuł prawny do dysponowania gruntem. Na rozpatrzenie wniosku, tj. sprawdzenie jego kompletności, uprawnień projektantów i wydanie decyzji o zarejestrowaniu (lub nie) budowy urzędnik będzie miał 30 dni. Za każdy dzień spóźnienia zapłaci 500 zł kary czekającemu inwestorowi.
Likwidacja pozwoleń ma objąć wszystkie rodzaje budynków, niezależnie od tego czy będzie to dom jednorodzinny, czy też szkoła. Zaostrzone mają zostać jednak wymagania dotyczące samej budowy – każda z nich będzie musiała posiadać kierownika i inspektora nadzoru inwestorskiego.
Prostsze mają też być końcowe formalności budowlane. Zniknąć mają bowiem pozwolenia na użytkowanie. Budowy kończyć się będą rejestracją u inspektora nadzoru budowlanego. Najprawdopodobniej znikną też obowiązkowe kontrole przed oddaniem obiektu.
Ministerstwo przewiduje, że prace nad nowelizacją Sejm zakończy w drugiej połowie bieżącego roku.
opracował: Jacek Sawiński